środa, 3 stycznia 2018

Herbatint • Naturalna, ziołowa farba do włosów, 5N jasny kasztan + konkurs

W poszukiwaniu farby, która zakryje mój okropny brąz z rudymi refleksami i która nie zniszczy mi włosów tak jak farba drogeryjna trafiłam na Herbatint. Chciałam uzyskać kolor chłodniejszy, bez rudości, bez ciepłego blasku.



"Ziołowa, łagodna farba do włosów. Nadaje piękny i trwały kolor średniego, bardzo naturalnego brązu bez czerwonej poświaty.

Harmonijne połączenie wyciągów z roślin i ziół z minimalną ilością składników chemicznych, zapewnia łagodną i trwałą koloryzację włosów. Farba nie zawiera amoniaku, który został zastąpiony rozmarynem, chinowcem i łupiną orzecha włoskiego. Nie podrażnia skóry, nie wywołuje reakcji alergicznych, nie niszczy struktury włosów. Nadaje włosom piękny, subtelny kolor i naturalny blask. Nie niszczy i nie osłabia włosów, a dzięki zawartym w składzie roślinom i ziołom dba o ich wzmocnienie, odżywienie i optymalną pielęgnację.

Działanie:
- zapewnia trwały, naturalnie wyglądający kolor
- w 100% pokrywa siwe włosy
- odżywia i wzmacnia włosy

Zalety:
- nie zawiera amoniaku, parabenów, rezorcyny, metali ciężkich, alkoholu, SLS i glutenu
- kombinacja roślinnych składników pielęgnuje włosy
- nie niszczy struktury włosów
- nie wywołuje reakcji alergicznych

Skład: Laureth-4, Propylene glycol, Aqua (Water), PEG-2 oleamine, Ethanolamine, Oleic acid, Aloe barbadensis (Aloe vera)leaf extract, Hamamelis virginiana (Witch hazel)leaf extract, Betula alba (birch)leaf extract, Echinacea angustifolia (Echinacea)root extract, Juglans regia (Walnut)shell extract, Rheum palmatum (Rhubarb)root extract, Cinchona calisaya (Cinchona)bark extract, PEG-75 meadowfoam oil, Limnanthes alba (Meadowfoam)seed oil, p-Phenylenediamine, 4-Chlororesorcinol, Tetrasodium EDTA, Cetrimonium chloride, Simethicone, Sodium metabisulfite, Glycerin. 
Glikolowa emulsja aktywująca: Aqua (Water), Hydrogen peroxide, Etidronic acid, Trideceth-9, Cetrimonium chloride, Simethicone, Propylene glycol, PEG-40 hydrogenated castor oil."



Opakowanie farby jak najbardziej na tak. Jest takie spokojne, miła odmiana po tych nachalnych opakowaniach farb drogeryjnych. W środku znajdziemy dwie buteleczki oraz kartonik w którym znajdziemy instrukcję z rękawiczkami, szampon oraz odżywkę. Wszystko ładnie pięknie i fajnie się prezentuje.Zawartość obu buteleczek należy wymieszać w proporcji 1:1. Tyle, że nie musimy od razu zużywać obu buteleczek. Możemy nalać tyle ile chcemy, a resztę zostawić na kolejne farbowanie. Jak dla mnie bardzo przyjemna opcja.



Wymieszałam po połowie z każdej buteleczki i powstała żelowa farba. Trochę dziwna konsystencja, ale całkiem dobrze się ją nakładało. Po kilku minutach zauważyłam że farba na włosach, które są najbliżej czoła zaczyna robić się zielona. Już miałam ochotę to zmyć, ale zostawiłam, bo uznałam, że po prostu ta farba tak może mieć. Dodatkowo farba ma lekki, ledwo wyczuwalny zapach, więc jeśli ktoś jest wyczulony na zapach farb to jest, to całkiem dobry wybór.
Gdy widziałam, że rozrobiłam za mało farby to dolałam jeszcze trochę. Tak o to w każdej buteleczce zostały mi po 23ml, które chętnie wykorzystam do pomalowania odrostu za jakiś czas. W trakcje zmywania farby mogłam zobaczyć zieloną wodę, a włosy miały normalny kolor, więc nie było się czego bać.



Po zmyciu farby miałam straaasznie suche włosy. Były tępe i nie przyjemne w dotyku, całe poplątane. Nałożyłam szampon. Ma on przepiękny zapach, który kojarzy mi się z męskimi perfumami. Po zmyciu szamponu dalej były bardzo suche. Obsuszyłam włosy ręcznikiem. Nałożyłam odżywkę, która była w zestawie, ale wyczułam, że jest ona za mało treściwa jak na moje włosy, więc nałożyłam jeszcze trochę maski keratynowej Dr Sante, bo wiedziałam, że ona dobrze odżywi moje włosy, które nie będą wyglądały na suche.
Po zmyciu odżywki dałam włosom wysuszyć się samym, ponieważ ja nie suszę włosów. Już wtedy widziałam, że włosy mają mocny ciemny kolor. Ten kolor bardzo mi się spodobał.
Przy następnych myciach trochę farby zeszło z włosów, a kolor stał się bardziej chłodny - czyli to o co mi chodziło. Według mnie kolor farby jest jak najbardziej na tak. Po farbowaniu czuć efekt suchych włosów, ale przy następnych myciach jest on coraz słabszy. Jest to spowodowane tym, farba oblepia włosy i w efekcie mamy wrażenie, że są one zniszczone, pokruszone. Kolejne mycie powoduje, że ten oblepiony proszek zmywa się, więc pojawia się czysty włos.

Przed farbowaniem

Tuż po farbowaniu

Po kilku umyciach

Farbę zamówiłam na https://triny.pl/. Jak zwykle przesyłka była bardzo szybko u mnie. W środku paczki oprócz farby, była zapakowana w małej paczuszce krówka, próbka oraz gumka sprężynka. Jak dla mnie duża dbałość o klienta i o to żeby czuł się jakoś wyróżniony podczas otwierania swojej paczki.
W asortymencie Triny znajdziecie naturalne oraz organiczne kosmetyki, a także akcesoria jak pędzle, kosmetyczki itd. Można tam znaleźć także jakieś fajne smakołyki.

Wszystkie dostępne kolory farb możecie obejrzeć tutaj: KLIK


Zapraszam do polubienia:
Fanpage bloga KLIK
Instagram KLIK
Twitter KLIK
DressCloud KLIK
Follow my blog with Bloglovin

Proszę o niezostawianie linków do swoich blogów/stron w komentarzach. Dziękuję!

Przypominam także o konkursie w którym możecie wygrać paletkę MUR lub paczkę niespodziankę:

8 komentarzy:

  1. Kosmetyk ma bardzo ładne opakowanie, ale póki co nie malowałam jeszcze włosów. A w konkursie już wzięłam udział! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam chłodne kolory! Kusisz ale ja robię odwyk - mój odrost ma już chyba z 15 cm :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawa farba :) nigdy o niej nie słyszałam ale może kiedyś się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie farbuje na takie kolory ale ciekawa jest ta farba :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie farbuję włosów, nawet henną :)

    OdpowiedzUsuń
  6. NIe farbuje raczej sama włosów. Raz w zyciu tylko rozjasniałam :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o tej firmie, ładny kolorek, po farbowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie powinien niszczyć włosów skoro ma być naturalny. Szkoda, bo sama bym się na taką farbę skusiła. Nie farbuję włosów od bardzo dawna, ale mam jeszcze jasne końce. Wczoraj nałożyłam hennę Sattva w kolorze ciemnego blondu i jak na razie jestem zadowolona, mimo że efekt nie jest spektakularny :) Niedługo opiszę ją na blogu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie postu i komentarz, jednak proszę — nie zostawiaj linków — wiem jak do Ciebie trafić ;)

Copyright © 2016 Malinowy Skarbiec , Blogger